W dniach 5-12 lipca ponownie podróżowaliśmy po północnej Rumunii.
aby nie marnować czasu po drodze zahaczyliśmy w Sátoraljaújhely o Most Jedności Narodowej (723 m)
Po drodze jeszcze obiecany nowym pasjonatom Rumunii- Wesoły Cmentarz.
I już mogliśmy jechać na nocleg do m. Repedea (Kriwij).
Po przybyciu na miejsce gospodarze dostarczyli nam klucze do Chaty grilowej, więc mieliśmy (ponownie) świetną miejscówkę.
Niedziela. Po szybkim noclegu 😀 ruszyliśmy w kierunku Jeziora Vinderel…..a trasa krótka nie była.
jeszcze zahaczyliśmy o Vf. Mihăilecu, i po 21 km trafiliśmy na kwaterę .
Poniedziałek. Miało być lżej, więc podjechaliśmy do granic Parku Narodowego Gór Rodniańskich i z 1550 m ruszyliśmy na Vf Gârgalău (2159 m).
kierowca do samochodu, a reszta jeszcze zahaczyła o „Koński Wodospad” – Cascada Cailor.
Wtorek. Ponownie idziemy w Marmarosze, tym razem na Vf. Cearcanul (1847 m). 16 km i 1100 m przewyższenia, jak nie my to kto.
Środa. Zapowiadają deszcz, więc…
Mocaniţa, bo tak brzmi nazwa najsłynniejszej rumuńskiej wąskotorówki.
Czwartek. Znów niepogoda, ruszamy na Syhot Marmaroski. Zwiedzamy Muzeum Pamięci Ofiar Komunizmu i Ruchu Oporu i robimy spacer po mieście.
Piątek. Juuuuuż??? Jak to? Pora na Ineut (2222m). Dojeżdżamy (drogą krajową 😀😀😀) do Przełęczy Rotunda i…. wyszło ponad 21 km i 1110 przewyższenia.
Sobota. Pora wracać, chociaż? … może nie???
Wrócimy, na pewno tu wrócimy. Po drodze coś lekkiego, idziemy na Vf Ignis (1307m) i w drogę do domciu.
fot. A. Sproch